Powraca sprawa roszczeń Żydowskich w sprawie rekompensat za utracone mienie, Organizacja ds. Żydowskich Odszkodowań i Konferencja Roszczeń domagają się 100% rekompensat albo zwrotu utraconego mienia. Przypomina mi to sprawę dość absurdalną, aby zwrócić się o odszkodowanie do Niemców za zniszczoną Warszawę. Ja mam kolejną propozycje, oddajmy Niemcom, Wrocław i Szczecin a w zamian odbierzmy sobie Lwów i Wilno.
Świetne pytanie stawia dziś Witold Gadomski. „Jak po przeszło 60 latach wycenić historię?” Jest to chyba podstawowe kwestia, która pomogłaby ujednolicić kwestie wszystkich roszczeń. Trzeba przecież wypracować jakąś metodykę, inaczej pogubimy się wszyscy. Pomoże też uniknąć takich spraw jak próby wyłudzenia rekompensat przez różne organizacje. Chodzi o sytuacje, gdy właściciel utraconego mienia już nie żyje, ani nie ma żadnych jego spadkobierców.Gdy spytano o to Singera, ten odpowiedział, że „To pytanie drażliwe. Nie da się na nie krótko odpowiedzieć”, tłumacząc i tak nie zrozumiecie, dlaczego, bo was taka krzywda nie spotkała. Ale jakie prawo ma Singer by, jakiekolwiek należności odbierać w imieniu martwych ludzi?
Uważam, że powinniśmy definitywnie określić, że rekompensaty należą się wyłącznie żyjącym byłym właścicielom mienia (nie wnukom, czy prawnukom) a w szczególności osobom mającym z tego powodu do obecnych czasów kłopoty finansowe. Innego wyjścia niema, a jeśli rząd chce rozdawać kolejne pieniądze to już naprawdę absurd. Szczęśliwym zakończeniem okazałoby się także uchwalenie obecnej w sejmie ustawy, gdzie rekompensaty ustalono na poziomie 15 % wartości. Chociaż tyle.
[Źródło: Gazeta Wyborcza | Gazeta Wyborcza]

No comments
RSS dla komentarzy tego wpisu