Dziś w Gazecie Wyborczej znowu powraca sprawa wygaśnięcia mandatów samorządowców którzy spóźnili się z oświadczeniami. Wydawałoby się, że sprawa przycichnie jak wiele innych rozdmuchanych przez rząd. Widać jednak, że PiSowi wciąż zależy na Warszawie i uszanować wyborców nie ma zamiaru.

Józef Medyk w wywiadzie dla Gazety.

W art. 27 ust. 2 ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta jest napisane czarne na białym: “Wygaśnięcie mandatu wójta, burmistrza i prezydenta miasta następuje z dniem wydania przez sąd orzeczenia oddalającego odwołanie”. Ten przepis gwarantuje samorządowcowi nieusuwalność, strzeże przed zakusami polityków. Urzędujący prezydent do decyzji sądu jest nienaruszalny. Tak jest i kropka.

Czyli jednak spór będzie, jeśli wojewoda z polecenia ogłosi wygaśniecie mandatu Hanny Gronkiewicz-Walc czeka nas batalia w sądzie a pani Prezydent przez ten czas będzie mogła sprawować swoją funkcję. A gdyby Jarosław Kaczyński chciał wprowadzić komisarza to:

A jeśli premier Jarosław Kaczyński powoła komisarza tuż po decyzji wojewody.
- Tu nie ma żadnej dyskusji, prawnie coś takiego jest niedopuszczalne. Jeśli Jarosław Kaczyński powoła komisarza przed decyzją sądu, to złamie prawo, a więc popełni przestępstwo. Za coś takiego może stanąć przed Trybunałem Stanu.(…)

Ciekawie się robi muszę przyznać, choć ostatnio dochodzędo wniosku, że ilu prawników, tyle opinii. Coś mi się jednak wydaje, że sprawa tych spóźnialskich ucichnie a Warszawa pozostanie w rękach PO.

 

Źródło: Gazeta.pl