Wszyscy o nim już wiedzą (chyba), sporo osób zajrzało raz z ciekawości, inni masochistycznie w poszukiwaniu jakieś treści o polityce wobec Warszawy wciąż zaglądają. W zamian dostają mdły tekst, na siłę stylizowany – przypomina mi to, gdy ktoś „starszy” na siłę stara się mówić językiem młodych a mu to nie wychodzi. Nie wiele tej polityki na blogu byłego premiera, i powątpiewam w to by jacyś PR-owcy pisali go, gdy tak było zapewne sam blog był by ciekawszy. Póki co dajmy czas panu Kazimierzowi, może uda mu się odszukać złoty środek pomiędzy prywatnymi sprawami a blogiem polityczny.

Nie rozumiem ludzi zabraniających Marcinkiewiczowi pisania blog’a, hola póki, co żyjemy w wolnym państwie, jak chce niech pisze, nie rozumiem tych ludzi, którzy wpisują się do komentarzy powielając jeden tekst n-razy, szkoda że blog jest na Onecie, ale przeżyjemy. Bloga da się jeszcze czytać, komentarzy już nie bardzo. Ludzie opanujcie się! Wiem, że nikt zapewne tego nie przeczyta, a nawet jak to nie zrozumie. Trudno, jaki naród tacy politycy.